Na zdjęciu widok w stronę końca ulicy, na pierwszym planie ja.
Od kiedy moja pamięć sięga, widok przed mym domem był jeszcze niezmienionym. Dopiero na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wybudowano domy jednorodzinne, które zasłoniły puste pole.
Do 1945 roku, teren rozciągający się od ulicy Wojska Polskiego w stronę wschodnią, to jest ulicy Zbąszyńskiej włącznie, należał do Urzędu Celnego i był stopniowo zagospodarowywany. Południową granicą części celnej był Plac Wolności i ulica Kasprowicza. Od północy teren zamykała ulica Poznańska, włącznie z domami wysuniętymi w stronę Dąbrówki, oraz przy rondzie na końcu ulicy Zbąszyńskiej. Rzędy domów w południkowej szerokości gruntów celnych powstawały stopniowo od ulicy Wojska Polskiego, poprzez Gdańską, Bydgoską, kończąc na Zbąszyńskiej. Tuż po wojnie, do dnia 21.03.1947 roku, budynki przy ulicach Wojska Polskiego, Gdańskiej i Bydgoskiej, były administrowane przez Urząd miasta. Z uwagi na koszta utrzymania, część domów miasto przekazało kolei.
Według ustaleń, pierwsze do 1927 r. oddano budynki przy samym rondzie na końcu, rozpoczynając od dwóch położonych po zachodniej stronie ulicy. Kolejnym obiektem był dom nauczycielski gotowy w 1927 r. W dalszej kolejności pojawił się obiekt po wschodniej stronie ulicy, nie daleko ronda, zaprojektowany w 1928 r. W międzyczasie uzupełniono zabudowę szeregową po stronie zachodniej, kończąc na ciągu domów po wschodniej stronie ulicy, tworząc nieprzerwany ciąg szeregowy, dzięki starannego dopracowania ciągu gospodarczego przyporządkowanego do domu z przełomu 1927/28 r.
Plan z 1927 roku nieistniejącego dzisiaj domu przy ulicy Zbąszyńskiej, zapomnianego i spalonego na przełomie 1944/45 r.. Obiekt był położony po wschodniej stronie północnego końca ulicy, uzupełniając szeregowy ciąg zabudowy powstałej w latach 1925 - 28. Dwa mieszkania znajdujące się na parterze oraz jedno na piętrze były oznaczone numerami 38, 40 i 42. Do lokali parterowych wejścia znajdowały się w każdej bocznej ścianie domu, tuż przy fragmentach gospodarczych, przyległych do centralnej części budynku, które po niewielkiej modyfikacji przetrwały do dziś, a pełniący tę samą rolę fragment należący do mieszkania na górze mieszczącego się na górze, był z tyłu obiektu i nie przetrwał. Ściana frontowa oraz obie boczne po pożarze zachowały się w całości, a tylna sięgała tylko wysokości parteru. Dach nie przetrwał. Dom podobnie jak pozostałe w tej części Zbąszynka należał do służby granicznej. W centralnej części obiektu prawdopodobnie znajdowały się również biura, a wejścia boczne prowadziły wyłącznie do mieszkań służbowych połączonych dodatkowymi przejściami z przyporządkowanymi do każdego z nich pomieszczeniami gospodarczymi, z których każda zawierała przestrzeń hodowlaną, dla drobiu i pralnio kuchnię. Widoczne od ulicy bramy wjazdowe, prowadzące do posesji, tworzyły zadaszoną i zamkniętą wolną przestrzeń. Każdy lokal miał szopkę na opał. Wybudowane w tym miejscu dwa domy z lat 1978 - 88 są oznaczone numerami 38 i 42.
Zaraz na początku w narożniku pomiędzy ulicami Zbąszyńską a Kasprowicza, w listopadzie 1927 roku, oddano do użytku dom z dwoma mieszkaniami z myślą o nauczycielach i jednym dla kierownika szkoły, wtedy Muhlacka. Nauczycielami byli Ernest Sarnecki oraz Walter Hauffe. Był to jeden wyróżniający się budynek wielorodzinny. Mieszkał tam również dyrektor szkoły Artur Skowroński
Pustą, otwartą przestrzeń pomiędzy ulicami Zbąszyńską a Poznańską, w 1973 roku zaczęto zabudowywać domami jednorodzinnymi. Od początku, w wolnej przestrzeni, zajętej przez posesję pierwszego domu jednorodzinnego stała pompa wodna. W latach 1923 – 1930 na przestrzeni zamkniętej przez ulice Poznańską, Bydgoską i Zbąszyńską, znajdowało się tymczasowe boisko, na które gruntu użyczył urząd celny. Dopiero w 1930 roku, gdy oddano stadion w zachodniej części rozbudowywanego Zbąszynka, tymczasowy grunt zwrócono służbom celnym. Docelowo, na miejscu powstałym po przeniesieniu boiska, miały powstać cztery domy, przyległe do dzisiejszej ulicy Zbąszyńskiej, czego władze niemieckie nie zdołały zrealizować.
Niemieckie plany, które przedstawiam w kolejnych rozdziałach, przedstawiają pierwotną lokalizację boiska, oraz tą od 1930 roku, już po drugiej, zachodniej stronie „osi” Zbąszynka.
Na końcu ulicy zakończonej rondem, znajdują się trzy budynki należące w czasach 1923 – 1945 do policji granicznej „Grenzpolizei”, były to pierwsze obiekty na tej ulicy. Na samym początku powstały dwa domy po zachodniej stronie ulicy, w drugiej kolejności obiekt po stronie wschodniej. Jeszcze do lat sześćdziesiątych, obok pierwszego domu po lewej stronie, tuż przy chodniku znajdowały się resztki masztu przekaźnikowego, należącego kiedyś do służby granicznej. Pierwotna nazwa tej ulicy to Grenzmakrstrasse, zmieniona w 1933 roku na Herman Göringstrasse.
Trzecim etapem zabudowy był budynek nauczycielski na końcu Zbąszyńskiej, tuż przy ul. Kasprowicza oddany do użytku w 1927 roku, tuż za nim zbudowano trzy cztero rodzinne domy o numerach 1a do 23. W 1928 roku powstał projekt okazałego trójrodzinnego domu, który stanął po wschodniej stronie ulicy (nr 38, 39 i 40), prostopadle do ul. Poznańskiej stanowiąc kolejny od strony ronda, połączony z oddanym wcześniej budynkiem skrzydłem gospodarczym. Obiekt ten, pod koniec wojny uległ zniszczeniu i został rozebrany. Jednocześnie symetryczny łącznik doklejony od południowej strony domu, nadał początek szeregowej zabudowy zaczętej domem dwurodzinnym, dalej cztery tworzące w sumie linię czterech obiektów z 18 mieszkaniami, które zakończyły etapy zabudowy ulicy do 1945 roku. .
Do dzisiaj zachowały się jedynie zabudowania gospodarcze, wypełnione na przełomie lat 1975/90 nowymi domami jednorodzinnymi, podobnymi do tych, jakie powstawały od 1973 roku na miejscu po dawnym boisku, placu zabaw oraz tych wybudowanych tuż na początku południowego końca ulicy, które nie było zagospodarowane.
Tuż po przybyciu pierwszych osadników, do których należeli moja mama z rodzicami, ulica była asfaltowa, lecz tylko utwardzona, nie wykończona, chodnik, był wysypany żwirem jeszcze w 1957 roku. W chwili zajmowania domów przez nowych mieszkańców, na początku ulicy znajdowała się budka wartownicza, w której żołnierz rosyjski, sprawdzał dokumenty wydane przez inspektorat wojsk radzieckich, zgodę na zajęcie mieszkania, których w kwietniu 1945 było dużo pustych.
Dzisiaj mimo nie zawsze mile widzianej części domków o architekturze z lat komunistycznych, moja ulica wciąż powoduje u mnie refleksje, bicie serca, jako to miejsce z dzieciństwa, na której bawiłem się jako chłopiec, jestem tu teraz i będę mieszkał już do końca.
W prezentowanych fotografiach i planach postaram się przedstawić widoki umożliwiające odwiedzającym moją stronę odczuć klimat dawnych lat, oraz refleksji, w pełni uzasadnionych naturalnymi zmianami niezbędnymi dla codziennego życia.
Zamieszczam też plany, z kolejnością budowy domów, na których można dostrzec numery mieszkań.
